Strony

środa, 21 października 2015

Chapter 1

Po dwóch miesiącach od naszego ostatniego spotkania nie zmieniło się wiele. Chodzi mi o czasy przed spotkaniem w klubie. Jest... normalnie. Jakoś nie brakuje mi go. Za to Ross jest wspaniały. Spokojnie mogę go nazwać przyjacielem. Dzisiaj jestem z nim oraz Lauren umówiona do kina. A przynajmniej byłam z nimi. Moja kochana przyjaciółka rozchorowała się i nie przyjdzie. Puszczają jakiś film akcji, który szczerze mnie nie interesuje. Wolałabym obejrzeć jakąś dobrą komedię, ale tym razem miał wybierać Ross.
– Dzisiaj jesteś sami – oznajmiłam gdy podeszłam do blondyna.
– Czemu?
– Lau jest chora.
Uśmiechnął się chłopięco. Cudowny.
– No to chodźmy.
Złapanie za rękę uznałam jako gest przyjacielski. No bo przecież oni tak robią? Bez uczuciowo łapią się za ręce. Ale czy ja nic nie poczułam?
Chłopak zakupił bilety i jakieś przekąski.
Byłam mało zainteresowana tym co puścili. Jakieś szybkie samochody, strzelanina. To nie dla mnie.
– Nudzisz się? – zapytał blondyn.
– Ugh. Trochę.
– Ja też. Myślałem, że jest to ciekawsze.
– Wychodzimy?
Zgodziłam się i schylając głowę, wyszłam z sali. Z kina poszliśmy do parku. Przyjemny spacer był tym czego potrzebowałam w tej chwili. Nie licząc naszej pary, były tutaj jeszcze trzy inne. Pewnie wyglądaliśmy jak oni - trzymająca się za rękę para. Cóż, my nią nie byliśmy.
– O której musisz wrócić do domu?
– Mama mi nie powiedziała.
Nawiązałam to do mojej przyjaciółki. Często mi mówiła, ostatnio, kiedy mam wracać. To jest lekko irytujące, ale wiem, że martwi się o mnie. Nie chce, aby skończyła jak ostatnio na nieszczęsnej imprezie.
– Może wrócimy dłuższą drogą?
– Jasne. Czemu nie.
Wolnym krokiem wróciliśmy do mojego mieszkania. Przed budynkiem chciałam się już z nim pożegnać przytulasem. On jednak miał inny zamiar. Delikatnie naparł na moje wargi. Był to powolny pocałunek, który oddawałam z przyjemnością.
– Dobranoc – szepnął zanim na dobre poszedł.
Jak jakaś nienormalna wciskałam guzik przywołujący windę. Byłam podekscytowana tym co się wydarzyło. Jak Lauren usłyszy o tym to będzie skakała razem ze mną.
– Pocałował mnie – krzyknęłam wchodząc do domu. Lau wybiegła z salonu niedowierzając.
Mimo że była ona lekko osłabiona to cieszyła się razem ze mną.
– I jak było? Dobrze całuje? – dopytywała.
– Było tak słodko i delikatnie. A całuje wyśmienicie.
Zapiszczałyśmy razem jak trzynastolatki podczas swojego pierwszego buziaka.
– Będziecie słodką parą.
Wyobraziłam sobie nas jako związek. I no cóż, wyglądaliśmy dobrze razem.

Lauren była już zmęczona, dlatego zasnęła przed 21. Ja niedługo po niej.




WRÓCIŁAM
Zwiastun już niedługo pojawi się
Mam nadzieję, że pamiętacie jeszcze o mnie.

A co z tymi poprawionymi rozdziałami?
Jeszcze poprawiam. Więc nie radzę czytać ich. Uptzedzę was kiedy skończę, ale nie bójcie się będę także publikowała nowe rozdziały Return

Pozdrawiam was

5 komentarzy:

  1. Dobrze, że wróciłaś! Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały x)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na ciąg dalszy! *_*
    Proszę, pisz szybko, bo nie wytrzymam :D
    /Heavy

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na ciąg dalszy, ale prosze dodaj rozdział na blogu Niall Horan is my life. Błagam <3

    OdpowiedzUsuń